logo PLURIXu > strona startowa PLURIX(od 26V1983) Jerzy Klaczak
Biura Rachunkowe(od 1992) św. Min.Fin. 3374/97
kancelaria Doradcy Podatkowego (ubezpieczenie, licencja nr 4983)
Pn..Pt: 8..16
tel: (32)203 64 95
tel: (501)950 390
VoIP: (32)790 43 12 (darmowe ze strony)
Wdrażamy Jednolity Plik Kontrolny

PLURIX - sidła fiskusa

Prolog (przed świtem)


   Ministerium Finansów, jak Szczurek uciekający z tonącego okrętu, szykuje coraz to efektowniejsze niespodzianki: sidła na oszustów. Wszystko oczywiście kręci się wokół VAT (bo na inne podatki resort zdaje się połozył lagę). Cała filozofia VAT polega na odliczaniu przez sprzedawcę podatku, jaki zapłacił za swoje zakupy od VAT należnego ze swojej sprzedaży (i wpłacaniu do budżetu tylko różnicy). Finalnie, jeżeli nabywcą jest konsument (a nie przedsiębiorca), to już niczego nie odlicza i płaci cały ten VAT. Widać jednak, że ta filozofia się nie sprawdza i powstają coraz to nowe odstępstwa i modyfikacje. Niestety, ani "odwrotne obciążenie" ani wcześniejsze kampanie nie doprowadziły do zaniku oszustw karuzelowych (polegających - w skrócie - na zakładaniu firm-krzaków, które znikają nie odprowadzając VAT do urzędu skarbowego; i to można robić z każdym rodzajem towaru, a "karuzela" czyli wywóz, najczęściej fikcyjny, towaru za granicę ułatwia tyko powtarzanie takiego przekrętu: w przeciwnym razie trzebaby znaleźć ODBIORCÓW w kraju na ten towar i zapłacić za jego zakup od prawdziwego dostawcy - ale nie jest to niemożliwe). Odwrotne obciążenie (to nabywca ma naliczyć sobie VAT i zamiast zapłacić go sprzedawcy - doliczyć do podatku od swojej sprzedaży i wpłacić do skarbowego) też nie rozwiązuje problemu "znikającego podatnika": jeżeli nabywca zniknie po zakupie, to nie wpłaci żadnego "odwrotnego obciążenia"; a sprzedawca? Dostawca sprzedaje bez VAT, tak samo, jak przy wywozie za granicę (więc dostaje zwrot VAT): no karuzela wypisz-wymaluj, nawet bez konieczności wywozu za granicę ! Cóż zatem wymyśłiły beamtry we warszawce teraz?
   Pomysły są dwa (jeden gorszy od drugiego): pierwszym jest centralny rejestr faktur: elektroniczna baza danych prowadzona przez fiskusa, do której każdy przedsiębiorca miałby wysyłać wszystkie faktury. Brak dalszych szczegółów, ale już włos jeży się na głowie: w jakim terminie - raz na miesiąc? codziennie? jakie faktury - krajowe? eksportowe? wewnętrzne i paragony też? (jasne, że tak: bo używa się słowa: "transakcje"). Jak na razie komputery i kasy fiskalne wciska się przymusowo coraz to szerszym kręgom podatników (w ślad za niesławnym Płatnikiem - elektroniczne deklaracje roczne CIT-8, PIT-11, PIT-4R, ale i miesięczne CIT-ST); czy babcia klozetowa będzie musiała wkrótce wysyłać codziennie informację o utargu prosto ze szaletu do ministerstwa? To po to podnosi się szum o "mobilnym internecie"? Ale do adremu: żeby cokolwiek można było "automatycznie analizowac", to nie wystarczą faktury sprzedaży - muszą też spływac od nabywców faktury zakupu. Jak na razie coś takiego funkcjonuje w obrocie transgranicznym (ale na mniejszą skalę): te deklaracje VAT-UE w których podaje się NIP (europejski: VAT-UE) kontrahenta i samą sumę zakupów i sprzedaży w danym miesiącu (kwartale). A tu mają być indywidualne faktury ! Wszystkie... Stopniowo coraz bardziej zbliżamy się do wycofanego podatku obrotowego: firmy między sobą handlują po prostu bez podatku (archaiczny zwrot: "zakupy na cele pozarynkowe "), dopiero przy sprzedaży dla konsumentów, na rynek, ostatni w łańcuchu nalicza i odprowadza podatek (czasami wcale duzy: np. na plastykowe buty wynosił 40%; jak się wszyscy plastykowi milionerzy cieszyli: im wyższy podatek - tym więcej zostawało w kieszeni przy pędzlowaniu bez rachunku. A na zabawki plastykowe było tylko 6%).
   Jaki jest drugi kolejny pomysł ministeriantów? Podzielone płatności: nabywca płaciłby kwote netto - jak dotychczas - sprzedawcy. A VAT? VAT wpłacałby bezpośrednio do... urzędu skarbowego. To już zupełne zerwanie z jakimkolwiek podobieństwem: ani to podatek VAT, ani obrotowy. Sławetna "dyrektywa VAT" EURobrukselki nie przewiduje w ogóle takich cyrków ! Rozumiem, że w jakiśtam sposób sprzedawca mógłby otrzymac swoje pieniądze ze skarbówki: bo przeciez on przy swoich zakupach musiałby zapłacic do skarbówki cały VAT z faktur nabycia (a nie - jak teraz - tylko na koniec miesiąca róznicę). Piszę "mógłby", bo przez długie lata (i chyba jeszcze do nadal !) urzędnicy polskiej skarbówki uważają, że VAT polega na tym, iż podatnik musi płacić podatek od sprzedaży oraz może odliczyć podatek od zakupów. Dzisiaj firmy oczekują na zwrot należnego im VAT już nawet nie miesiącami a latami, upadają i bankrutuja - a skarbówka w międzyczasie zastawia nowe sidła na ich pieniądze. Co to się dopiero mogłoby dziać po wprowadzeniu tych podzielonych płatności: każda firma musiałaby wystepować o zwrot VAT: toż dopiero terminy wydłużyby się w nieskończonośc (obecnie podstawowy termin to 180 dni - pół roku) a zastępy rycerzy fiskusa musiałyby wzrosnąć znacząco w siłę (może tam zatrudnić tych imiglanców napływających do EURokomuny?).
   Niestety, jak każdy głupi pomysł, nabrał on ciała i ma wejść w życie (zrazu 1 I 2018, teraz 1 IV 2018). To banki będą musiały (bezpłatnie) rozszczepić rachunki przedsiębiorców na dwa - nabywca na przelewie podawałby osobno kwotę netto, a osobno VAT - i na tym drugim pieniądze w zasadzie wejdą od razu w posiadanie skarbówki (kiedy dostosują oprogramowanie?): niby będą jeszcze własnością przedsiębiorcy, ale nie będzie mógł z nich korzystać inaczej, niż na zapłatę VAT swoim dostawcom, zapłatę VAT do fiskusa; zaś inne pobranie z tego rachunku będzie możliwe jedynie za ZEZWOLENIEM skarbówki (innych podatków niż VAT także NIE MOŻNA płacić z tego rachunku, akcyzy też nie). Mami się naiwnych, że przez to VAT stanie się bardziej kasowy niż memoriałowy... - ale moment powstania obowiązku podatkowego przez to się nie zmieni. De facto oznacza to jakby przymusowe i automatyczne zabezpieczenie przyszłych nalezności podatkowych bez jakiejkolwiek decyzji, ot tak - na wszelki wypadek. W bankach jeżeli blokuję pieniądze na krótszy czy dłuższy czas - to jest to lokata, za którą bank płaci mi oprocentowanie. A fiskus? Na krzywy ryj? (projekt podaje skomplikowany wzór obniżenia naleznego VAT jeżeli firma zapłaci go z tego zabkokowanego rachunku PRZED terminem).
   Pierwsza wątpliwość - na nowej formatce przelewu (oprócz dwu kwot: netto i VAT) ma być również NIP sprzedawcy (czyli odbiorcy przelewu) oraz numer faktury. Ten pierwszy wymóg sugeruje, iż informatykierzy fiskusa nie są w stanie w swoich bazach danych rozpoznać NIPu firmy po jej numerze konta - brawo, chłopcy ! Ten drugi nijak się ma do częstego postepowania firm płacących "hurtowo" za kilka faktur czy wręcz "okrągłe" kwoty (w miarę posiadanych środków) i uzgadniających niezapłacone faktury raz na koniec roku. A zaliczki płacone na podstawie proformy (albo i BEZ proformy !)? A częściowe zapłaty (tu zmiana projektu dopuszcza).
   Całą ta hucpa ma być dobrowolna (i dlatego nie wymaga zgody EURobrukselki): przypomina się opisywany przez ś.p. Stanisława nieboszczyka Lema - Dobrowolny Upowszechniacz Porządku Absolutnego (skrót nieprzypadkowy). Gdy Indioci nie chcieli sami wstępować do Kryształowego Pałacu (gdzie przerabiano ich na okrągłe placki do budowania wzorów geometrycznych) - DUPA wprowadził możliwość uszczęśliwiania na siłę czyichś bliskich czy sąsiadów: wezwaniem robotów które zaciągną ich do Pałacu. Ponieważ o podzieleniu płatności decydował będzie nie sprzedawca - ale nabywca; to szczęśliwcowi, na którego rachunek VAT wpłyną pieniądze, nie pozostanie nic innego, jak wciągnąc w tą piramidę finansową kolejną ofiarę (płacąc mu VAT z tego rachunku). Skarbówka zresztą już zapowiada wprowadzenie obowiązkowej podzielonej płatności w branżach "wrazliwych". No, a co z firmami zagranicznymi zarejestrowanymi w kraju (nie mają najczęściej rachunków w polskim banku)? A jak kupujący się "rąbnie" (albo i zlośliwie) zapłaci CAŁOŚĆ na rachunek VAT??? A co z firmami mającymi setki (albo i więcej) rachunków (indywidualne rachunki dla każdego odbiorcy tzw. "masowego" - czynsze, media,...) - na każdym z nich będzie zostawał tzw. "osad" pieniężny??? Mikrofirmy płacące za prawie wszystkie zakupy gotówką w ogóle nie będą miały co zrobić z pieniędzmi na tym subkoncie VAT (a VAT do dostawców gotówką trzeba zapłacić!). Podobnie, jeżeli przedsiębiorca zapłaci kartą płatniczą. Niektórzy zauważają, że (zgodnie ze zasadą swobody umów) można do umowy z odbiorcą "wmalować" karę umowną za dokonanie podzielonej płatności (albo rabat za "normalną" zapłatę).
   Pewną nadzieję daje zaproponowany art. 62c ust. 11 prawa bankowego: jeżeli odbiorca NIE MA rachunku VAT - to przelew WRACA do wystawcy. Tak, że przymusu nie ma - ale pieniądze diabli wzięli i Bozia jedna wie, czy nabywca przelew ponowi... Jednakże proponowany art. 9 i 10 ustawy zmieniającej zobowiązuje banki do otwarcia do 31 III 2018 rachunków VAT dla wszystkich posiadaczy rachunków rozliczeniowych! Natomiast jeżeli nabywca się pomylił (wypisując przelew) i przelał VAT nie do sprzedawcy - ale do kogoś innego: to firma otrzymująca taką nie swoją płatność odpowiada solidarnie z właściwym sprzedawcą za niezapłacony VAT ! Może się zwolnić z tej odpowiedzialności - jeżeli odeśle przelew do właściwego sprzedawcy (którego, wszakże, NIE ZNA: ani z nazwy, ani z numeru konta). A co, jeżeli ktoś złośliwie źle wypisze przelew?
   No, a podsumował to słuchacz dzwoniący do radiowej Trójki: oszuści na pewno nie będą przelewać na żadne wyodrębnione konta, więc po prostu dla nich nic się nie zmieni i ich to nie obejmie.

na górę strony

Początek (lipiec 2018: 25lecie wprowadzenia VAT w Polszcze)

   jest 25-lecie wprowadzenia VAT w Polszcze przez grubego wiceministra Modzelewskiego (FtUś go jeszcze pamięta? Codziennie w Rzeczpospolitej odpowiadał na te same pytania - i codziennie mówił co innego. A w skarbówce jak ktoś spróbował wyciągnąć coś żółtego, tj. koloru tych stron podatkowych - to mógł zlecieć ze schodów, tak były uczulone na niego). Pamiętam, jak - ogłupiały kompletnie tym bajdurzeniem o naliczaniu podatku od sprzedaży, ale odliczaniem podatku od zakupów - poleciłem pracownicy wziąć nasze dokumenty z któregoś zakończonego miesiąca i wprowadzić je na próbę do nowopowstającego programu tak, jakby ten VAT już obowiązywał. Napracowała się dziewczyna solidnie, ile błędów w programie udało się usunąć - to nasze, i w końcu wydrukowała pierwszą deklarację VAT-7: do ZAPŁATY tyleto-a-tyle. I nareszcie mnie coś solidnie rąbnęło w mózgownicę: przecaż nie po to wprowadza się nowy podatek, aby pracownice skarbówki jeździły po firmach z pełnymi workami pieniędzy, jakie fiskus będzie rozdawał co miesiąc podatnikom. To MY mamy płacić do urzędu, nie na odwrót.
   I teraz jest to samo. Naukowym bełkotem można powiedzieć: zrobiliśmy symulację (choć to nie była symulacja, tylko tak samo ścisłe obliczenia na konkretnych danych z trzech zeszłych miesięcy). Ale - zacznijmy od podstaw:
   Od 1 VII są nowe wzory deklaracji VAT-7, s każdy krajowy bank założył (bez naszego wniosku - ale nas poinformował przynajmniej o tym) każdemu przedsiębiorcy taki "rachunek cieni" (jeden). NIE JEST to normalny rachunek bankowy (niby pieniądze są własnością firmy - ale te już nie. To już niedawno przerabialiśmy: jak Polaczki odkładali co miesiąc na swoje konta emerytalne - co to je wszyscy stracili jednym podpisem Jego Ekscelencji). Nie ma do niego kart płatniczych, osobnych przelewów, kredytów,... Na początku każdy ma na nim zero (to oczywiste). Legenda głosi, że na "normalnym" rachunku firmowym będziemy obracali kwotami netto, a na tym VATowym - kwotą VAT, ale TO NIE JEST PRAWDA (a przynajmniej nie całą prawda).    Zacznijmy od zasilania:    Cóż się dzieje dalej? Bank robi z tego DWA przelewy: podana kwota VAT z rachunku VAT nadawcy na rachunek VAT beneficjenta (nie trzeba podawać jego numeru - bank docelowy sobie poradzi z tym sam za naszymi plecami: jeden jest rachunek VAT skojarzony z podanym kontem obrotowym), a reszta (niby netto, tj. kwota GŁOWNA przelewu minus kwota VAT) z rachunku obrotowego nadawcy (z którego wypisujemy przelew) na rachunek obrotowy beneficjenta (podany jawnie przez nas). Oczywiście - diabeł tkwi w szczegółach - więc zanurkujmy w nie:
  1. bank (ani dłuznika, ani beneficjenta) NIE weryfikuje NIP dostawcy z numerem rachunku: tu brak komentarzy nadających się do publikacji
  2. ani kwota VAT ani kwota brutto nie muszą być zgodne z kwotami z przywołanej faktury. Ani jeden ani drugi bank tej faktury nie widzi (póki co! na szczęście). Możemy np. fakturę zapłacić częściowo (ale jedną - natomiast TEORETYCZNIE nie ma możliwości zapłacenia kilku faktur razem). Co więcej, kwota VAT nie musi być ani 23% ani w jakiejkolwiek proporcji do kwoty netto = brutto - VAT (to jest potwierdzone i gwarantowane). Co nam to daje? Ano:
    • możemy zapłacić np. tylko VAT z danej faktury (to nie jest wymyślony przykład: a jak jest z fakturami od warsztatów samochodowych za naprawę bezgotówkową?): piszemy wtedy "kwota brutto" == "kwota VAT". Ale uwaga: to NIE JEST zapłata całej należności i po 150 dniach mamy obowiązek korekty odliczonego VAT (art. 89b ust. 1 uVAT);
    • czy możemy zapłacić tylko netto? TAK, ale nie podzieloną płatnością (tylko dotychczasowym przelewem);
    • możemy zapłacić tylko część faktury (i to inną część netto, a inną VAT), a resztę kolejnym przelewem "podzielonym" albo "zwykłym" !!! Nie musimy NIKOGO i o niczym zawiadamiać: możemy płacić jednym kontrahentom po nowemu - a innym po staremu, możemy TEMU SAMEMU dostawcy płacić raz tak - a raz tak... Każdy przelew jest OSOBNĄ zaszłością!
    • możemy cynicznie zapłacić kilka faktur na raz, a w polu numer faktury wpisać numery ich wszystkich (albo i numery TotoLotka z najbliższej niedzieli - NIE MA sankcji: tzn. jedyną sankcją jest brak możliwości skorzystania ze zwolnienia z odpowiedzialności solidarnej, dodatkowego zobowiązania VAT albo podwyższonych odsetek - art. 108c ust. 1 i 2 ustawy VAT);
    • możemy (legalnie) zapłacić fakturę pomniejszoną o fakturę korektę (jeżeli już ją znamy) - tu załapujemy się na w/w beneficja
    • możemy zapłacić proformę przed właściwą transakcją (wpisujemy sobie numer proformy - o ile istnieje - lub faktury zaliczkowej). Albo i nawet BEZ PROFORMY (ale wtedy nie mamy tej dodatkowej ochrony)
    • możemy wspomóc kontrahenta w potrzebie (masz coś na rachunku VAT? to podeślij mi, bo potrzebuję na jutro): wpisujemy tyle "kwoty VAT", ile chcemy i dodajemy do tego tyle netto, ile mamy fanaberię. Oczywiście, przestrzegamy: jeżeli w sumie przelejemy (jednym czy kilkoma przelewami) więcej VAT niż było na fakturze (skarbówka zna jej numer z przelewów a kwoty z JPK_VAT), to pewnie przytarabani się dwu smutnych z teczką
  3. a jak na rachunku cieni VAT aktualnie NIE MA tylu środków, ile wpisaliśmy do pobrania w tej kwocie VAT? To - nie zgadniecie - zostanie wzięte ile jest (nawet, ewentualnie, NIC) i douzupełnione środkami z rachunku podstawowego (w tym przelewie na ten rachunek VAT beneficjenta, bo drugim przelewem pójdzie przecież różnica [brutto - VAT] z tegoż podstawowego na podstawowy beneficjenta). I to jest to początkowe doładowanie - któryś IDIOTA pierwszy "skusi się" na podzielony przelew (mimo, iż jeszcze nie ma niczego na swoim rachunku VAT) i tak stopniowo środki z rachunków "normalnych" pod kontrolą przedsiębiorcy zaczną przeciekać na rachunki VAT "w chmurze fiskalnej". Podobno spółki skarbu państwa mają obowiązek wysyłać wszystkie płatności podzielone, więc karuzela się rozkręci.
  4. oczywiste, że nie pokryjemy z rachunku VAT faktury zagranicznej: po pierwsze - nie ma na niej VATu, po drugie - dostawca nie ma krajowego rachunku VAT. Tak samo faktur z odwrotnym obciążeniem, w stawce 0% lub ZW, not księgowych...
  5. tą część z rachunku VAT przelejemy tylko płacąc FIRMIE mającej rachunek VAT (w tym jednostkom budżetowym takoż) - ani wynagrodzeń, ani za pocztę, ani podatku od nieruchomości,... NIE.
  6. no i wreszcie: ktoś się pomyli! Jeżeli na nasz rachunek VAT wpłynie omyłkowo kwota (za fakturę, której NIE wystawilismy) - to powinniśmy ją niezwłocznie zwrócić (albo: przekazać rzeczywistemu dostawcy - ale skąd niby mielibyśmy go znać?). Inaczej odpowiadamy solidarnie za niezapłacony VAT przez dostawcę. Jeżeli wpłynie kwota za naszą fakturę - ale nieprawidłowa (np. cała płatność brutto "poszła" na konto VAT): nie ma przepisu (jeszcze !). Według Kodeksu Cywilnego należność została uregulowana, w ustawie o VAT nie ma sankcji; zwracać przelew byłoby głupotą (choć "zamraża" nam kwotę netto !).
   OK - popatrzmy z drugiej strony: mleko się wylało i na moim rachunku VAT zaczynają się jakieś wpływy - co mogę zrobić? No więc - niewiele:
  1. mogę (podobnie, jak moi popaprani nabywcy) ile się da wykorzystać wykonując "podzielone płatności" do z kolei moich dostawców: VAT z tego rachunku VAT, netto z konta podstawowego (TAKŻE faktur wystawionych przed 1 VII 2018; również jeżeli nie mogę - albo nie chcę - odliczać z nich VAT w części czy całości);
  2. jeszcze mogę zapłacić VAT (także dodatkowe zobowiązanie VAT albo odsetki) do skarbówki z tego konta (a przed terminem: to dostanę skonto). Ale UWAGA: do zapłaty VAT do skarbówki NIE używamy formatki podzielonej płatności!!! Wypisujemy dotychczasowy przelew podatkowy - a bank samodzielnie pobierze najpierw tyle, ile się da z rachunku VAT, a dopiero resztę douzupełni z rachunku bieżącego (z którego wypisujemy przelew). To skutkuje już od zapłaty VAT-7 za VI'2018 w lipcu 2018 !!! Próba zapłaty deklaracji VAT z uzyciem formatki podzielonej płatności spowoduje odrzucenie przelewu - pieniądze wróca, a zobowiązanie pozostanie nieuregulowane
  3. ale mogę zwrócić przelew do nadawcy (wskutek wystawienia faktury korygującej, anulowania transakcji, omyłki nadawcy przelewu co do kwoty lub wręcz adresata przelewu);
  4. przelać na inny mój rachunek VAT - ale w TYM SAMYM banku tylko. Używam formatki podzielonej płatności, kwota brutto jest równa kwocie VAT, jako numer faktury wpisuję "przekazanie własne", a NIP - mój;
  5. mogę wspomóc zaprzyjaźnioną firmę "lipnym" przelewem (na ich rachunek VAT, niestety);
  6. jeszcze trzy przykłady optymalizacji poniżej:
  7. mogę wystąpić z PROŚBĄ do skarbówki o uwolnienie MOICH pieniędzy z rachunku VAT na powiązane z nim moje konto obrotowe w tym samym banku (gwarantowana kontrola - wszczyna postępowanie - i przeszkody). We wniosku mam wpisać nie więcej, niż aktualnie na rachunku VAT jest (i oba numery kont) - a jeżeli w ciągu tych 60 dni na rozpatrzenie stan konta VAT zmaleje, to bank przeksięguje tylko faktyczne saldo (i już nie douzupełni do reszty w przyszłości). Odmowa może być tylko przy zaległościach we VAT (lub uzasadnionej obawie), ale już nie w innych podatkach;
  8. ale - jeżeli rachunek VAT byłby oprocentowany - to odsetki wpłyną na rachunek podstawowy (nie na VAT).
   Wróćmy do symulacji: wmawia się społeczeństwu, że przecież każda "normalna" firma co miesiąc płaci VAT - to znaczy, że jak się w deklaracji odejmie VAT jaki wpłacają nam nasi nabywcy od VATu jaki my płacimy naszym dostawcom - to akurat ta różnica jest tyle, ile mamy przelać do fiskusa, więc pobieramy to z konta VAT i bilans się zamyka (a nieuczciwe firmy nie będą mogły pitnąć z tymi pieniędzmi do Rumunii). Otóż - bilans nie musi wyjść na zero, to nie ś.p. Jan Kaczmarek:    Jest już parę pomysłów (przypominam - iluż tych beamtrów siedzi w tym Finanzministerium? tysiąc? dwa? A naprzeciw jest blisko czterdzieści milionów obywateli, którzy myślą nie tylko od 8 do 16): Podsumujmy:
  1. Robimy symulację aby wiedzieć, co nas czeka i jak się ustawić. Jest to taki Czarny Piotruś - kto i ile go dostanie - będzie musiał się go pozbyć. Generalnie: na rachunku VAT osad BĘDZIE narastał, jeżeli VAT od zakupów gotówką i kartą (oraz kompensat i barteru) jest większy od VATu z naszych utargów gotówkowych (i kartą) PLUS nieodliczalny VAT (od leasingów, paliwa i części samochodowych).
  2. Jak długo na rachunku VAT nie ma niczego - śpimy spokojnie. Faktury do dostawców płacimy jak dotychczas ! Kolportujemy niniejsze mądrości wszem i wobec...
  3. Kiedy (co pewnie jest nieuchronne jak ospa) zaczną się pojawiać na nim wpływy - patrzymy, czy wystarczy na VAT do fiskusa. Dopóki jest za mało (strzałka na zielonym polu)- śpimy CZUJNIE (VAT na koniec miesiąca płacimy czyszcząc całe konto VAT i dokładając z obrotowego). Faktury dostawcom wciąż płacimy po staremu !!! Zwiększamy akcję informacyjną wśród odbiorców.
  4. Jeżeli saldo przekroczy oczekiwaną kwotę VAT z deklaracji (strzałka na żółtym polu)- zaczynamy upuszczać nadwyżki podzielonymi przelewami do najbardziej nielubianych dostawców (którym i tak jest wszystko jedno): media (w tym telefony) i inne opłaty stałe (czynsze, leasingi), firmy państwowe, duże korporacje. Jak długo się da - nie robimy świństwa "swoim" dostawcom; zaś nabywców płacących "podzielonymi" możemy zacząć szykanować (mniejsze rabaty, krótsze terminy płatności,...). Niestety, nie możemy NAKAZAĆ im pozostania przy "normalnych" płatnościach (ale jeżeli w umowie przewidzieliśmy KARĘ za podzieloną płatność - to idziemy do sądu: ale o tą karę umowną, a NIE o niezapłacenie: niestety, zobowiązanie zostało uregulowane).
  5. Jeżeli miesiąc w miesiąc saldo przyrasta *(strzałka na czerwonym polu): uruchamiamy "plan B" - tak się długo nie da ciągnąć.
  6. Jedno rozwiązanie już jest (zwłaszcza dla branż, w których podzielone szaleństwo ma się stać obowiązkowe: wystawiamy faktury we walucie. Płatność następuje na nasz rachunek dewizowy - do niego NIE MA podpiętego VAT.
A jak to jest gdzie indziej? Bo znowuż nam się powtarza, że to EURobrukselka nam nakazała:
Holandia
wyłącznie za oddelegowanie pracowników (i to poza branżą budowlaną - bo tam odwrotne obciążenie); na dodatek można z tego rachunku płacić wszystko: ale jest to nadzorowane przez audytora
Włochy
wyłącznie sektor publiczny płacący swoim dostawcom
Czechy
jak się chce być bezpiecznym, to płaci się bezpośrednio do skarbówki (ale trzeba to mieć w umowie)
Rumunia
dla podejrzanych (ze zaległościami, w upadłości) jest obowiązkowe

na górę strony