logo PLURIXu > strona startowa PLURIX(od 26V1983) Jerzy Klaczak
Biura Rachunkowe(od 1992) św. Min.Fin. 3374/97
kancelaria Doradcy Podatkowego (ubezpieczenie, licencja nr 4983)
Pn..Pt: 8..16
tel: (32)203 64 95
tel: (501)950 390
VoIP: (32)790 43 12 (darmowe ze strony)
Wdrażamy Jednolity Plik Kontrolny

PLURIX - sidła fiskusa

   Ministerium Finansów, jak szczurek uciekający z tonącego okrętu, szykuje coraz to efektowniejsze niespodzianki: sidła na oszustów. Wszystko oczywiście kręci się wokół VAT (bo na inne podatki resort zdaje się połozył lagę). Cała filozofia VAT polega na odliczaniu przez sprzedawcę podatku, jaki zapłacił za swoje zakupy od VAT należnego ze swojej sprzedaży (i wpłacaniu do budżetu tylko różnicy). Finalnie, jeżeli nabywcą jest konsument (a nie przedsiębiorca), to już niczego nie odlicza i płaci cały ten VAT. Widać jednak, że ta filozofia się nie sprawdza i powstają coraz to nowe odstępstwa i modyfikacje. Niestety, ani "odwrotne obciążenie" ani wcześniejsze kampanie nie doprowadziły do zaniku oszustw karuzelowych (polegających - w skrócie - na zakładaniu firm-krzaków, które znikają nie odprowadzając VAT do urzędu skarbowego; i to można robić z każdym rodzajem towaru, a "karuzela" czyli wywóz, najczęściej fikcyjny, towaru za granicę ułatwia tyko powtarzanie takiego przekrętu: w przeciwnym razie trzebaby znaleźć ODBIORCÓW w kraju na ten towar i zapłacić za jego zakup od prawdziwego dostawcy - ale nie jest to niemożliwe). Odwrotne obciążenie (to nabywca ma naliczyć sobie VAT i zamiast zapłacić go sprzedawcy - doliczyć do podatku od swojej sprzedaży i wpłacić do skarbowego) też nie rozwiązuje problemu "znikającego podatnika": jeżeli nabywca zniknie po zakupie, to nie wpłaci żadnego "odwrotnego obciążenia"; a sprzedawca? Dostawca sprzedaje bez VAT, tak samo, jak przy wywozie za granicę (więc dostaje zwrot VAT): no karuzela wypisz-wymaluj, nawet bez konieczności wywozu za granicę ! Cóż zatem wymyśłiły beamtry we warszawce teraz?
   Pomysły są dwa (jeden gorszy od drugiego): pierwszym jest centralny rejestr faktur: elektroniczna baza danych prowadzona przez fiskusa, do której każdy przedsiębiorca miałby wysyłać wszystkie faktury. Brak dalszych szczegółów, ale już włos jeży się na głowie: w jakim terminie - raz na miesiąc? codziennie? jakie faktury - krajowe? eksportowe? wewnętrzne i paragony też? (jasne, że tak: bo używa się słowa: "transakcje"). Jak na razie komputery i kasy fiskalne wciska się przymusowo coraz to szerszym kręgom podatników (w ślad za niesławnym Płatnikiem - elektroniczne deklaracje roczne CIT-8, PIT-11, PIT-4R, ale i miesięczne CIT-ST); czy babcia klozetowa będzie musiała wkrótce wysyłać codziennie informację o utargu prosto ze szaletu do ministerstwa? To po to podnosi się szum o "mobilnym internecie"? Ale do adremu: żeby cokolwiek można było "automatycznie analizowac", to nie wystarczą faktury sprzedaży - muszą też spływac od nabywców faktury zakupu. Jak na razie coś takiego funkcjonuje w obrocie transgranicznym (ale na mniejszą skalę): te deklaracje VAT-UE w których podaje się NIP (europejski: VAT-UE) kontrahenta i samą sumę zakupów i sprzedaży w danym miesiącu (kwartale). A tu mają być indywidualne faktury ! Wszystkie... Stopniowo coraz bardziej zbliżamy się do wycofanego podatku obrotowego: firmy między sobą handlują po prostu bez podatku (archaiczny zwrot: "zakupy na cele pozarynkowe "), dopiero przy sprzedaży dla konsumentów, na rynek, ostatni w łańcuchu nalicza i odprowadza podatek (czasami wcale duzy: np. na plastykowe buty wynosił 40%; jak się wszyscy plastykowi milionerzy cieszyli: im wyższy podatek - tym więcej zostawało w kieszeni przy pędzlowaniu bez rachunku. A na zabawki plastykowe było tylko 6%).
   Jaki jest drugi kolejny pomysł ministeriantów? Podzielone płatności: nabywca płaciłby kwote netto - jak dotychczas - sprzedawcy. A VAT? VAT wpłacałby bezpośrednio do... urzędu skarbowego. To już zupełne zerwanie z jakimkolwiek podobieństwem: ani to podatek VAT, ani obrotowy. Sławetna "dyrektywa VAT" EURobrukselki nie przewiduje w ogóle takich cyrków ! Rozumiem, że w jakiśtam sposób sprzedawca mógłby otrzymac swoje pieniądze ze skarbówki: bo przeciez on przy swoich zakupach musiałby zapłacic do skarbówki cały VAT z faktur nabycia (a nie - jak teraz - tylko na koniec miesiąca róznicę). Piszę "mógłby", bo przez długie lata (i chyba jeszcze do nadal !) urzędnicy polskiej skarbówki uważają, że VAT polega na tym, iż podatnik musi płacić podatek od sprzedaży oraz może odliczyć podatek od zakupów. Dzisiaj firmy oczekują na zwrot należnego im VAT już nawet nie miesiącami a latami, upadają i bankrutuja - a skarbówka w międzyczasie zastawia nowe sidła na ich pieniądze. Co to się dopiero mogłoby dziać po wprowadzeniu tych podzielonych płatności: każda firma musiałaby wystepować o zwrot VAT: toż dopiero terminy wydłużyby się w nieskończonośc (obecnie podstawowy termin to 180 dni - pół roku) a zastępy rycerzy fiskusa musiałyby wzrosnąć znacząco w siłę (może tam zatrudnić tych imiglanców napływających do EURokomuny?).
   Niestety, jak każdy głupi pomysł, nabrał on ciała i ma wejść w życie (zrazu 1 I 2018, teraz 1 IV 2018). To banki będą musiały (bezpłatnie) rozszczepić rachunki przedsiębiorców na dwa - nabywca na przelewie podawałby osobno kwotę netto, a osobno VAT - i na tym drugim pieniądze w zasadzie wejdą od razu w posiadanie skarbówki (kiedy dostosują oprogramowanie?): niby będą jeszcze własnością przedsiębiorcy, ale nie będzie mógł z nich korzystać inaczej, niż na zapłatę VAT swoim dostawcom, zapłatę VAT do fiskusa; zaś inne pobranie z tego rachunku będzie możliwe jedynie za ZEZWOLENIEM skarbówki (innych podatków niż VAT także NIE MOŻNA płacić z tego rachunku, akcyzy też nie). Mami się naiwnych, że przez to VAT stanie się bardziej kasowy niż memoriałowy... - ale moment powstania obowiązku podatkowego przez to się nie zmieni. De facto oznacza to jakby przymusowe i automatyczne zabezpieczenie przyszłych nalezności podatkowych bez jakiejkolwiek decyzji, ot tak - na wszelki wypadek. W bankach jeżeli blokuję pieniądze na krótszy czy dłuższy czas - to jest to lokata, za którą bank płaci mi oporcentowanie. A fiskus? Na krzywy ryj? (projekt podaje skomplikowany wzór obniżenia naleznego VAT jeżeli firma zapłaci go z tego zabkokowanego rachunku PRZED terminem).
   Pierwsza wątpliwość - na nowej formatce przelewu (oprócz dwu kwot: netto i VAT) ma być również NIP sprzedawcy (czyli odbiorcy przelewu) oraz numer faktury. Ten pierwszy wymóg sugeruje, iż informatykierzy fiskusa nie są w stanie w swoich bazach danych rozpoznać NIPu firmy po jej numerze konta - brawo, chłopcy ! Ten drugi nijak się ma do częstego postepowania firm płacących "hurtowo" za kilka faktur czy wręcz "okrągłe" kwoty (w miarę posiadanych środków) i uzgadniających niezapłacone faktury raz na koniec roku. A zaliczki płacone na podstawie proformy? A częściowe zapłaty (tu zmiana projektu dopuszcza).
   Całą ta hucpa ma być dobrowolna (i dlatego nie wymaga zgody EURobrukselki): przypomina się opisywany przez ś.p. Stanisława nieboszczyka Lema - Dobrowolny Upowszechniacz Porządku Absolutnego (skrót nieprzypadkowy). Gdy Indioci nie chcieli sami wstępować do Kryształowego Pałacu (gdzie przerabiano ich na okrągłe placki do budowania wzorów geometrycznych) - DUPA wprowadził możliwość uszczęśliwiania na siłę czyichś bliskich czy sąsiadów: wezwaniem robotów które zaciągną ich do Pałacu. Ponieważ o podzieleniu płatności decydował będzie nie sprzedawca - ale nabywca; to szczęśliwcowi, na którego rachunek VAT wpłyną pieniądze, nie pozostanie nic innego, jak wciągnąc w tą piramidę finansową kolejną ofiarę (płacąc mu VAT z tego rachunku). Skarbówka zresztą już zapowiada wprowadzenie obowiązkowej podzielonej płatności w branżach "wrazliwych". No, a co z firmami zagranicznymi zarejestrowanymi w kraju (nie mają najczęściej rachunków w polskim banku)? A jak kupujący się "rąbnie" (albo i zlośliwie) zapłaci CAŁOŚĆ na rachunek VAT??? A co z firmami mającymi setki (albo i więcej) rachunków (indywidualne rachunki dla każdego odbiorcy tzw. "masowego" - czynsze, media,...) - na każdym z nich będzie zostawał tzw. "osad" pieniężny??? Mikrofirmy płacące za prawie wszystkie zakupy gotówką w ogóle nie będą miały co zrobić z pieniędzmi na tym subkoncie VAT (a VAT do dostawców gotówką trzeba zapłacić!). Podobnie, jeżeli przedsiębiorca zapłaci kartą płatniczą. Niektórzy zauważają, że (zgodnie ze zasadą swobody umów) można do umowy z odbiorcą "wmalować" karę umowną za dokonanie podzielonej płatności (albo rabat za "normalną" zapłatę).
   Pewną nadzieję daje zapropono0wany art. 62c ust. 11 prawa bankowego: jeżeli odbiorca NIE MA rachunku VAT - to przelew WRACA do wystawcy. Tak, że przymusu nie ma - ale pieniądze diabli wzięli i Bozia jedna wie, czy nabywca przelew ponowi... Jednakże proponowany art. 9 i 10 ustawy zmieniającej zobowiązuje banki do otwarcia do 31 III 2018 rachunków VAT dla wszystkich posiadaczy rachunków rozliczeniowych! Natomiast jeżeli nabywca się pomylił (wypisując przelew) i przelał VAT nie do sprzedawcy - ale do kogoś innego: to firma otrzymująca taką nie swoją płatność odpowiada solidarnie z właściwym sprzedawcą za niezapłacony VAT ! Może się zwolnić z tej odpowiedzialności - jeżeli odeśle przelew do właściwego sprzedawcy (którego, wszakże, NIE ZNA: ani z nazwy, ani z numeru konta). A co, jeżeli ktoś złośliwie źle wypisze przelew?
   No, a podsumował to słuchacz dzwoniący do radiowej Trójki: oszuści na pewno nie będą przelewać na żadne wyodrębnione konta, więc po prostu dla nich nic się nie zmieni i ich to nie obejmie.

na górę strony